W ostatnią niedzielę przeżyłem niezwykle stresujący wieczór. Byłem z żoną na wytwornej kolacji w Piasecznie pod Warszawą, kiedy poczułem potworny ból zęba.
Ból był tak straszliwy, że nie mogłem wykrztusić z siebie słowa. Jedyne słowa jakie przeszły przez moje wykrzywione grymasem bólu usta to „dentysta warszawa!”. Oczywiście nie mogłem prowadzić samochodu, więc żona musiała się tym zająć, a ja na siedzeniu dla pasażera umierałem z bólu i przeklinałem chwilę, kiedy postanowiłem wybrać się na kolację do Piaseczna. W czasie jazdy moja uwagę zwróciła gazeta leżąca w bocznych drzwiach. Był to jakiś warszawski dziennik, szybko zerknąłem na ogłoszenia drobne, gdzie spodziewałem się znaleźć adresy stomatologów, którzy mogą mi pomóc. Przeleciałem wzrokiem kolejne ogłoszenia: „dentysta warszawa”, „dentysta warszawa tanio”, „dentysta warszawa o każdej porze” oraz „dentysta warszawa 24h”. Ostatnie dwa ogłoszenia wydały mi się odpowiednie, pokazałem je żonie i poprosiłem, żeby zadzwoniła pod wskazane numery. Po pełnych nadziei i oczekiwania sekundach w słuchawce rozległ się głos recepcjonistki prywatnej przychodni stomatologicznej. Po kilku minutach byliśmy na miejscu, gdzie mój ból zęba znalazł swój finał.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.